Członkowie

Obserwatorzy

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Krzyżyk postawiony na...

... kawałku materiału, to moja druga pasja po decoupage. Tak jak Wam kiedyś już pisałam moją pierwszą miłością był haft, co prawda nie krzyżykowy, a Richelieu, ale teraz jeśli wyszywam (a wyszywam cały czas) to robię to krzyżykiem.
Mogę to robić godzinami, ale jeśli odpadnie mi guzik od bluzki to nie mogę zabrać się za jego przyszycie. Nie ciągnie mnie też maszyna do szycia, dziwne to, ale tak już mam.
Dziś pokażę Wam moje obrazki krzyżykowe, mimo, że haftowane techniką Richelieu serwetki kiedyś też fotografowałam, to zdjęcia te, zaginęły gdzieś na jakiś dyskach przenośnych :(
 
W kolejności powstawania:
 
1. Od tego wszystko się zaczęło. Wzór pożyczyłam od koleżanki. Później sama zaczęłam kupować "Igłą malowane"
 
 
2. Margerytki. Mały obrazek ze starego numeru "Hafty polskie"
 
 
3. Maki w wazoniku. Na kanwie z nadrukiem. Myślałam, że będzie wygodniej i szybciej, bo będę miała wyrysowane kolory, ale łatwo się pomylić i wróciłam do wyszywania "na liczenie".
 
 
4. Misie. Haftowane na życzenie mojego synka. Zajęło mi to prawie 4 miesiące. Trudny haft (na liczenie) ponieważ, aby uzyskać włochate misie trzeba zmieniać kolory i to często o ton jaśniejszy lub ciemniejszy... dwa krzyżyki takie, dwa takie, jeden znowu w innym odcieniu... dość męczące :)
 
 
5. Hibiskusy. Lubię czasami kolory pomarańczowo-żółte, i chyba dlatego ten wzór zwrócił moją uwagę. Przed Hibiskusami haftowałam dla mamy portret Damy w kapeluszu, ale zdjęcie mam tylko z telefonu i jest kiepskiej jakości. Może kiedyś je poprawię i dorzucę.
 
 
6. Najnowszy - Kolorowe bratki. Skończony tydzień temu. Podobnie jak Hibiskusy nie dorobił się jeszcze ramki.
 
 
 
I jak się Wam podobają moje poczynania igłą?
Robię to zawsze gdy mam wolną chwilę, gdy oglądam TV, bo jakoś nie umiem siedzieć przed telewizorem i nic nie robić. Dlatego nie oglądam filmów z napisami, tylko z lektorem :) Poza tym rzadko coś oglądam. Ale haftowanie to zajęcie, które mogę robić, gdy Tomek bawi się obok, bo gdy znikam w ciągu dnia w mojej "pracowni" zaraz jest tam moje dziecko, które pyta: "mamo kiedy skończysz?" Problem często tkwi w tym, że ja jeszcze nie zaczęłam...
 
 
Pozdrawiam Was wakacyjnie, słonecznie i ciepło. Dziękuję, że jesteście i do mnie zaglądacie. Zapraszam też na moje rocznicowe candy.
 
Mirella

4 komentarze:

  1. śliczne!!! szczególnie misiaki!! takie słodkie - idealne do pokoju dziecka!! gratuluje talentu i cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś mega utalentowana !!!!!!!
    bratki przeurocze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne hafty! Podziwiam... mi najbardziej podobają się z misiami - słodkie są :) Maks do mnie przychodzi zazwyczaj i pyta "Czy mogę z tobą?" i wtedy moja praca też się kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne hafty !!!
    Z guzikami i podobnymi naprawami mam podobnie, mimo, że igłę mam praktycznie zawsze pod ręką lub w ręce.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jest mi szalenie miło, kiedy zostawiacie ślad po sobie. Wasze uwagi motywują mnie zawsze do dalszej pracy :o)