Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołajki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajki

Witajcie :o)
 
Jak ja doskonale potrafiłam przewidzieć początek dzisiejszego dnia... A zaczął się o 5:38, kiedy to Tomek oznajmił, że już się wyspał i chce wstać. Starałam się przekonać go, że jeszcze godzinkę pośpimy, w końcu jest sobota. Niestety o 6:15 żadne negocjacje nie przynosiły rezultatów.
No ale tu nie chodziło o to, że się wyspał, trzeba było sprawdzić co przyniósł Mikołaj :o)
A przyniósł to o czym "marzył od lat" (zwarzywszy na to, że ma dopiero 5 lat, to rzeczywiście jego marzenie spełniło się - po latach :o)) - zestaw klocków Lego City - wirolot. Powróciła jego miłość do maszyn latających. Nie wspomnę co chciałby od Gwiazdora, bo to już rozpusta w biały dzień.
I powiem Wam, że jeszcze nigdy tak szybko się nie ubierał, nawet sam poszedł do pokoju po ubrania, nigdy tak szybko nie zjadł śniadania... a wszystko po to by już o 6:58 usiąść przy stole i zacząć składać.
A ja? No cóż, czuję się jak potrącona przez tira, ale czemu się dziwić, skoro spałam zaledwie 5 godzin. Wiedziałam co mnie rano czeka i mogłam zapobiegawczo położyć się spać np. o 22:30, ale malowałam bombki - ostatnią chyba partię już w tym sezonie. I tak jakoś zeszło, że spać poszłam o 0:38.
Ranek jednak wykorzystałam twórczo, przygotowałam zdjęcia bombek, które obiecałam i teraz mogę Wam je zaprezentować.
 
 















To osobiście moja ulubiona :o)







Dwie kule 12cm







I moje ulubione aniołki. Cztery w sukienkach o różnych kolorach. Tył bombki jest w kolorze takim jak sukienki, czyli złoty, różowy, biały i błękitny. Całość posypana brokatem, co na zdjęciach kiepsko widać.
 




 
I jedna z dwóch bombek w stylu Vintage :o) (ta druga dopiero powstaję, zaprezentuję ją później)
 


 
I dobrnęłam do końca w tym poście :o). Za oknem mglisto, szaro i ponuro, na zegarze 8:45, a wrażenie ma się jakby było głębokie popołudnie...
 
Miłego, twórczego (pewnie też pracowitego) dnia Wam życzę, cieszcie się z prezentów jakie dostały Wasze dzieci, bo ich radość jest bezcenna :o)
 
Ściskam
Mirella

sobota, 29 listopada 2014

Mikołajowe skarpety

Witajcie :o)
 
Przesiedziałam tydzień w domu... w poniedziałek byłam z Tomkiem u lekarza, wczoraj zrobiłam krótki wypad na pocztę i ogólnie nie wychylałam nosa na dwór, poza rannym karmieniem Kazika - naszego psa. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak zimno się zrobiło. Na moim telefonie aplikacja z prognozą pogody pokazywała mi wczoraj 0 st. ale odczuwalną -7. Dziś za to pojechaliśmy na zakupy i wiatr przewiał mnie na wylot. A w Miami i Kalifornii ponad 20 st. i chyba tylko dlatego chciałabym tam mieszkać.
Idą święta, idą i to widać wszędzie wkoło, a szczególnie w reklamach telewizyjnych  na dziecięcych kanałach. Tomek co chwilę pyta: mama, a Gwiazdor mi to przyniesie? Mamo, a jak nie przyniesie to możemy kupić to po świętach? Już zaczynam tracić cierpliwość, bo ileż można tłumaczyć, że prezentów będzie kilka, a nie setki...
Bombki produkuję, robię jeszcze na zamówienie skrzynkę ze zdjęciem, która idzie mi jak po grudzie, ale mam nadzieję, że efekt będzie zadowalający. Czasami tak jest, że im więcej z czymś mam problemu tym lepiej później to wygląda. Ale nie chwalę dnia przed zachodem słońca.
 
Dziś kolejne próby z decu na tkaninie. Skarpety dla Mikołaja. Od razu się przyznam, że sama ich nie szyłam. Wykonanie jest Moniki, jednej z krawcowych z naszej firmy. Jej zajęło to 10 min. ja pewnie potrzebowałabym na to samo z dwie godziny. W sumie w planach miałam uszycie i dekorowanie techniką decu na tkaninie 15szt. Zrobiłam dwie, bo jakoś nie mogłam dobrać motywów do pozostałych. Monika co prawda uszył jak na razie trzy, pozostałe są tylko wykrojone, ale mnie stać było na dwie. Kiepsko, wiem, ale cóż, czasami wena odwiedza kogoś innego :o))
 
Sesja zdjęciowa kolejnych bombek zrobiona. Zdjęcia czekają na obróbkę, wrzucę je na stronę jutro. Teraz już wracam do domowych obowiązków.
 
 


w towarzystwie bombki z tym samym motywem :o)


 
Czy zawisną nad moim kominkiem? Szczerze wątpię, bo nie mam nad nim żadnego mocowanie na tyle solidnego, by wytrzymało obciążenie skarpety z zawartością... pustą powiesić to tak trochę bez sensu, nie?
 
Miłego wieczoru
Mirella