Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta strukturalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta strukturalna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

Baletnica

Witajcie :)

Zastanawiam się czy Was też fascynują baletnice? Nie sam balet, ale baletnice. Ich smukłość, gracja nawet delikatność. Nigdy nie chciałabym osobiście tańczyć baletu, bo wiem jaka to ciężka harówka i z iloma wyrzeczeniami się wiąże. Nie zmienia to faktu, że bardzo lubię baletnice i zawsze myślałam gdzie i jak wykorzystać grafikę z baletnicą. Tak powstała tabliczka ozdobiona szablonem, pastą strukturalną, bejcą i satynową pastą DailyArt. Całość wylakierowałam połyskiem i pokropkowałam jasną i ciemną farbą.







A czy ktoś z Was chodził do szkoły baletowej? A może tańczyłyście coś innego? Ja osobiście tańczyłam taniec towarzyski i trzy lata chodziłam do akademickiego zespoły pieśni i tańca. To właśnie tam na rozgrzewkach mieliśmy elementy baletu.

Pozdrawiam serdecznie 

Witam też wszystkich nowych odwiedzających i zachęcam do pozostania na dłużej.
Chciałam też podziękować, za wszystkie życzenia urodzinowe.

Mirella

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Bielona herbaciarka

Witajcie Kochani :o)
 
Jak Wam rozpoczął się Nowy Rok?
Moja przerwa świąteczna przedłużyła się o cały tydzień. A to za sprawą mojego Tomka, który złapał ospę. Gdy w sobotę wieczorem zauważyłam u niego pierwsze krostki przypomniałam sobie, że we wtorek, gdy go odbierałam z przedszkola rzuciła mi się w oczy informacja, że był przypadek ospy w przedszkolu. No i proszę! Mamy ospę w domu. Co prawda Tomek był szczepiony, ale wczoraj pan doktor powiedział, że szczepienie nie daje 100% pewności, że się nie zachoruje. Dzięki szczepieniu choroba może mieć co najwyżej łagodniejszy przebieg. I rzeczywiście Tomka jakoś mocno nie obsypało. Ma kilka wyprysków na nogach i rękach, na twarzy dosłownie pięć, i gdybym się uparła i je wszystkie policzyła pewnie doliczyłabym się z dwudziestu kilku.
Oczywiście moje dziecko ma 150% energii, którą musi spożytkować niezależnie od choroby. A gada jak najęty. Gdyby ktoś kiedyś mu chciał płacić za gadanie zbiłby fortunę. Słowo "mamusiu" pada średnio 10 razy w ciągu minuty. A opowiada nawet z sensem, tylko czasami człowiek chce zrobić coś innego i wyłączyć się na słuchanie tego potoku słów.... :o))
 
No dobra, bo teraz ja się rozgadałam zupełnie nie na temat.
Dziś obiecana herbaciarka. Jest bejcowana na kolor grafitowy i bielona. Zastosowałam też pastę strukturalną i szablon. Bielenie początkowo było dużo mniejsze, ale gdy wylakierowała pierwszą warstwę podobniej jak kiedyś na chusteczniku biała farba się zmyła. Dlatego zrobiłam drugie bielenie bardziej widoczne i ono już zostało, choć w niektórych miejscach lakier też je wchłonął. Jako element dekoracyjny użyłam srebrnej łyżeczki, którą kupiłam we wrześniu na Craft Party. Łyżeczka jest przyklejona. Całość wylakierowana na mat.
 

 
 


 

 
 
 
W okolicach Poznania padało przez całe przedpołudnie... teraz topniej. Rozczarowanie mojego dziecka jest ogromne i zły jest na ospę, bo nie może iść na sanki :o)
 
Pozdrawiam Was serdecznie, w tym tygodniu mam nadzieję więcej zrobić decu pracek, więc serdecznie zapraszam wszystkich, którzy są zainteresowani mają radosną twórczością.
 
Mirella

 

poniedziałek, 6 października 2014

Moja pierwsza książka

Witajcie :)

Trochę późno już, ale byłam wieczorem na basenie, później jeszcze obowiązki domowe i obróbka zdjęć. I tak zrobiła się 22:40.
 
Chciałam Wam dziś pokazać moją pierwszą książkę. Długo powstawała. Najpierw leżała, bo tak bardzo nie chciałam nic schrzanić, że bałam się z nią cokolwiek robić. Później jak już wymyśliłam co chcę, to robiłam ją etapami... i już miałam motyw, na okładkę, gdy nagle pewnego dnia oglądając Piny trafiłam na zdjęcie tej dziewczynki... i zakochałam się od pierwszego wejrzenia :) a później znalazłam jeszcze dwa inne i tak powstał pomysł na trylogię, hehehe, ale na to będzie trzeba poczekać. Na razie tom pierwszy.
 
Całość pobejcowana, bielona suchym pędzlem i poprzecierane tu i tam bitumem i ciut patyną. Całość lakierowała matowym lakierem.
 
Na tylną okładkę dałam serwetkę, klejoną na żelazko, ale niestety trochę się pomarszczyła tu i ówdzie ale w ostatecznym rozrachunku wygląda to trochę jak podniszczona okładka. Może więc nie powinnam się tym tak bardzo przejmować, choć jak to ja - każdą niedoskonałość strasznie przeżywam i mocno kole mnie w oczy.
 
 
Zacznę więc może od prezentacji:
 




 
 
to środek ze starymi zdjęciami


 
i tył

 
To wszystko!
 
 
Pozdrawiam Was
Mirella