Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2015

Szkatułka z małym gazeciarzem

Witajcie :o)
 
Pracując miesiąc temu nad bombkami marzyłam o zrobieniu szkatułki, jednej, dwóch... myślałam jakie mają być i jedną zrobiłam z chłopcem. Motyw każdemu znany. Młody obdarty gazeciarz, takie przeniesienie w czasie do początku dwudziestego wieku. Motyw prosty, niemal banalny, ale jaki urokliwy, nostalgiczny i piękny w swej prostocie.
Szkatułka pomalowana cała na kolor, który producent nazwał "złamaną bielą", ale bardziej podchodzi mi na jasno-oliwkowy, bo wpada w jaśniuteńką zieleń, dlatego dodałam przetarcia suchym pędzlem w kolorze butelkowej zieleni. Całość wylakierowałam matowym lakierem. 
 

 
 
 
 
Pracuję nad kolejną, tym razem z dziewczynką, ale czekam na lakier, mam nadzieję, że dziś dojedzie :o)
 
Miłego dnia
 
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
Mirella

czwartek, 16 października 2014

Kolejne zamówienie

Dziś kolejna toaletka, tak jak obiecałam.
Wszystkie zamówienia na toaletki dostałam, gdy pochwaliłam się prezentem od Marty. Jedna miała być z podobnym motywem paryskim i w taki oto sposób powstała toaletka - bliźniaczka tej którą posiadam. Nie lubię papugować jeden do jeden, ale zrobiłam tak pod zamówienie. Mama, która zamawiała toaletkę dla swojej nastoletniej córki była zadowolona, a to jest dla mnie najważniejsze. Poza tym robiąc te toaletki znowu się czegoś nauczyłam. Np. sposobu nakładania lakieru. Muszę przyznać, że obie pokazane prace pod względem wylakierowania bardzo mi samej się podobają.







Do zrobienia mam jeszcze dwie. Te będą ze zdjęciami, których jeszcze nie mam. W międzyczasie więc dokończę jedną szkatułkę, nad którą pracuję, może uda mi się skończyć konewkę, którą odstawiłam dwa, a może już trzy miesiące temu no i bombki czekają...

Dziękuję, że do mnie zaglądacie, i bardzo mnie motywują Wasze komentarze.
Ściskam ciepło
Mirella

piątek, 5 września 2014

Urodzinowa niespodzianka

Witam Was moi Drodzy :) a może tylko moje Drogie :)

zastanawiałam się kiedyś czy jest jakiś mężczyzna, który tu zagląda jeśli jest to może się kiedyś ujawni?

Dziś chciałam się pochwalić. A mianowicie w dniu wczorajszym otrzymałam od Marty z Deco-Pasja prześliczną toaletkę, którą Marta robiła specjalnie dla mnie w ramach zabawy, która odbyła się jakiś czas temu u niej na blogu. Marzyłam, by dostać coś od niej szczególnie, że tak jak kiedyś pisałam jest moją ulubioną dekupażystką. Jej prace bardzo mi się podobają, i jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak swego czasu w krótkim czasie talent Marty tak bardzo się rozwinął, w tak piękny sposób. Linka do jej bloga mam na pulpicie w szybkim wybieraniu i często tam zaglądam nie mówiąc już, że przeczytałam go "od deski do deski" :))
Osobiście nie znam Marty, ale rozmawiałyśmy przez telefon i jest szalenie miłą i sympatyczną osobą.
Toaletka jest piękna, same możecie zobaczyć (zdjęcia autorstwa mojego męża).


 

Dla mnie istotne jest też to, że otrzymałam ją wczoraj czyli dzień przed moimi urodzinami :))

Świętuję dziś swoje urodziny i powiem szczerze, że nie mam jakiegoś doła psychicznego, że są to już czterdzieste urodziny. Czuję się rewelacyjnie. Od dawna nie cieszyłam się tak na swoje urodziny. Jak we wcześniejszym poście napisałam długo nie obchodziłam urodzin. Nie przywiązywałam do nich uwagi, chyba dlatego, że podejście do tego typu okoliczności u mojego męża jest takie jak do zeszłorocznego śniegu. Nie dostałam od niego nigdy prezentu z tej okazji, nawet życzeń... trochę przykre, ale co mam zrobić? Kiedyś było mi przykro, później po prostu to zaakceptowałam.

W tym roku postanowiłam, że nie będę udawać, że 5.09 to taki sam dzień jak każdy inny. Właśnie, że nie!! To moje urodziny !! Może i " w papierach lat przybyło, ale wciąż jesteśmy tacy sami" i w mojej głowie nadal mam dwadzieścia kilka. Bo w końcu w życiu każdego z nas jest wiele ważnych dat, wydarzeń, przeżyć... i choć czasem wiele się dzieje pamiętamy tylko niektóre sytuacje. Nie zawsze znamy datę tego zdarzenia, ale pozostaje w naszej pamięci. Mam zamiar cieszyć się z tego co mam, brać udział w życiu mojego pięcioletniego dziecka, dzięki któremu czuję się młodsza.

Życzę Wam wszystkim młodego ducha, energii i nie patrzcie na metrykę, bo ona kłamie. Wszystko jest w naszej głowie!
 
Miłego dnia Wam życzę :)
Mirella

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Zakładki do książek

Witam :)
 
w jednym z pierwszych postów pokazałam Wam moją pierwszą pracę, którą zrobiłam z jednoskładnikowym krakiem. Praca wyszła mi całkiem fajnie. Jestem zadowolona ze spękań jakie wyszły na tej doniczce. A z czasem ten rodzaj spękań zaczął wychodzić mi coraz gorzej. Spędziłam sporo czasu na czytaniu w sieci różnych wskazówek, oglądaniu filmików instruktażowych i w sumie wszystko robię ok, a spękania są do niczego. Są małe, drobne, niezbyt widoczne, nie takie jakie bym chciała żeby były. A mają być duże, szerokie...
Robię więc różne próby na kawałkach desek, na słoikach lub na zakładkach do książek, aby w końcu dojść do tego co robię źle, lub osiągnąć zadowalające efekty.
 
Może po obejrzeniu moich dzisiejszych prac, ktoś z Was będzie mógł mi podpowiedzieć co jest nie tak w moich spękaniach jednoskładnikowych.
 
Pierwsza zakładka może jest mało poglądowa bo obrazek zakrywa całość, ale zastosowałam na niej pastę pękającą i nie jestem z niej zadowolona.


na kolejnej zakładce zastosowałam krak jednoskładnikowy firmy Pentar



Oceńcie proszę i nie bójcie się słów krytyki. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę.

Pozdrawiam serdecznie
Mirella


wtorek, 8 lipca 2014

Na różowo

Witam Was w ten upalny wieczór :)
 
Jak była zima wszyscy tęsknili za latem, teraz są upały i znowu źle, bo za gorąco... czy my kiedyś będziemy cieszyć się z tego co mamy? Dziwna ta nasza polska natura :) A ja bym chciała klimat kalifornijski, chyba... nigdy w Kalifornii nie byłam, ale tak zawsze jest błękitne niebo, ocean i słońce... ciepło... chyba bym się przyzwyczaiła :)
 
No, ale nie o pogodzie chciałam pisać. Tak sobie siedzę i maluję, jak zawsze kilka rzeczy na raz, jedną dziś sknociłam i zastanawiam się jak ją uratować i jak na razie nie mam pomysłu, inną też zrobiłam nie tak jak chciałam, ale... ale o niej będzie później, w innym poście, bo to prezent więc nie mogę go spalić, zakładając, że osoba dla której to ma być może czasem zajrzeć do mnie na stronę :)
Kupiłam kiedyś farbę w kolorze różowym takim jaśniutkim i w przybrudzonym różu. Przyznam, że to nie moje klimaty, nie noszę różu, nie specjalnie za nim przepadam, ale są prace, które oglądam w odcieniach różowych i bywam nimi zachwycona. Postanowiłam więc sama spróbować i na przekór wszystkiemu zrobiłam coś dla siebie.
 
Jak niektórym wiadomo, moją pierwszą miłością był haft i nadal haftuję, a robię to na podstawie wzorów z gazetek. Trochę ich się uzbierało i nie miałam ich gdzie przechowywać. Doczekały się więc segregatora. Taki różany z widoczkiem Paryża, chciałam go trochę pociapać patyną, ale na razie zostawiłam bez patynowania. Może kiedyś go zmodyfikuję.
 



 
Na zdjęciach nie widać, że jest różowy. Ale wierzcie mi jest :) Środek ma bejcowany.
Może kiedyś dorobię się lepszego aparatu, który będzie odzwierciedlać rzeczywistość.
 
Na tym zakończę dzisiejszą prezentację. Idę ratować to co wydaje się na chwilę obecną skazane na kompletną zagładę... w czeluściach pudła z paskudami.
 
Pozdrawiam ciepło
Mirella