Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Po poprawkach

Witajcie :o)
 
Dziś już w lepszym humorze i nastawieniu psychicznym. Prawie chodzę, więc idzie ku lepszemu, mogę trochę też posiedzieć przy biurku, czyli maluję, lakieruję - robię to co najbardziej lubię. Bardzo posunęłam się też w pracach nad moim wyszywanym obrazem z rowerem, no ale co tu robić, gdy człowiek nie może chodzić...
W ostatnim poście wspominałam, że przerabiam starą szkatułkę. W sumie nie tyle przerobiłam ją, a dodałam trochę, by nie była taka niedokończona.
Zeszlifowałam trochę lakier, dodałam więcej patyny na wieczku i popryskałam ją, aby uzyskać efekt większego postarzenia. Zamontowałam też zapięcie, które tak naprawdę kupiłam z myślą o tej szkatułce, a później kompletnie o nim zapomniałam.
 
Czy te zmiany wyszły na lepsze, czy niczego nie wniosły? Oceńcie i szczerze napiszcie. Ja osobiście jestem zadowolona, chyba jest bardziej wyrazista, poprzednia wersja była taka mdła.
 
Wersja obecna
 
 


 
 
A dla przypomnienia wcześniej wyglądała tak:
 
 
 
Jeszcze kilka rzeczy mam na wykończeniu, więc zapraszam w najbliższych dniach :o)
 
Pozdrawiam
Mirella

wtorek, 20 stycznia 2015

Dla małej lub dużej dziewczynki

Witajcie :o)
 
Na początku chciałam bardzo podziękować za wszystkie słowa otuchy i pocieszenia, które do mnie przesłałyście, po przeczytaniu mojego ostatniego posta.
Dodam tylko, że siedzę nadal w domu z obandażowanymi obiema nogami i mam się mocno oszczędzać. Niestety pozycja siedząca to nie byle jaka, a z wyprostowanymi nogami, więc siedzenie przy biurku raczej wykluczone, no, może na krótko, bo później zaczynam odczuwać niedogodności. Mam nadzieję, że ortopeda postawił właściwą diagnozę i że leczenie, jakie zastosował na coś się zda.
 
A teraz wracając do tematu... szkatułka dla dziewczynki. Może być małej, lub trochę starszej, mama pewnie też by się nie pogniewała, gdyby taką szkatułkę dostała... :o)
Kolor całości to pieczarkowy z różowymi przecierkami. Róż taki jaśniutki i taki brudny, dwa odcienie. Motyw z serwetki na wieczku i wydruk z drukarki w środku szkatułki. Na nim są perełki z PearPena. Całość wylakierowana matowym lakierem i dodane serduszko tym razem tylko jasny róż z odrobiną brudnego różu.
 



 
 
Pozdrawiam wszystkich,
miłego dnia życzę :o)
 
Mirella

środa, 14 stycznia 2015

Szkatułka z małym gazeciarzem

Witajcie :o)
 
Pracując miesiąc temu nad bombkami marzyłam o zrobieniu szkatułki, jednej, dwóch... myślałam jakie mają być i jedną zrobiłam z chłopcem. Motyw każdemu znany. Młody obdarty gazeciarz, takie przeniesienie w czasie do początku dwudziestego wieku. Motyw prosty, niemal banalny, ale jaki urokliwy, nostalgiczny i piękny w swej prostocie.
Szkatułka pomalowana cała na kolor, który producent nazwał "złamaną bielą", ale bardziej podchodzi mi na jasno-oliwkowy, bo wpada w jaśniuteńką zieleń, dlatego dodałam przetarcia suchym pędzlem w kolorze butelkowej zieleni. Całość wylakierowałam matowym lakierem. 
 

 
 
 
 
Pracuję nad kolejną, tym razem z dziewczynką, ale czekam na lakier, mam nadzieję, że dziś dojedzie :o)
 
Miłego dnia
 
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
Mirella

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Bombki - jeszcze raz

Witajcie dziewczyny :o)

Jak miło poczytać Wasze komentarze :o) Kejti napisała, że jestem bogatsza o nowe doświadczenie - pewnie, że tak. Dokładnie w tych słowach skomentowaliśmy to z Marcinem, gdy wczoraj wracaliśmy do domu. Wiemy jak jest, czy pojedziemy na następny? Nie wiem. Może inaczej trzeba się do tego przygotować. Bardziej wyeksponować pewne rzeczy, może zaopatrzyć się w wielki słój cukierków...
Mogę Wam powiedzieć, że klienci dzielą się na dwie kategorie. Takich co to stają przed i oglądają z daleka, np. takie bombki... co można zobaczyć gdy leżą razem, jedna zasłania drugą, widać tylko jedną stronę... ale ogląda. A druga kategoria klienta to taka, co to wyciąga łapska po wszystko, i są to najczęściej tacy, co to w łapskach mają chleb ze smalcem, lub zajadają nimi frytki i gmerają tłustymi paluchami w rozłożonym towarze. Miałam ochotę czasami powiedzieć, że "towar macany należy do macanta".
Dziękuję Wam za miłe słowa otuchy. Już mi lepiej. Poczytałam sobie Wasze komentarze, przespałam się z problemem i dziś już mi lepiej.
Za rok zrobię mniej bombek, ale za to skoncentruję się bardziej na ich jakości, a nie ilości :o)
 
Ale koniec gadania, czas pokazać kolejną partię - ostatnią już w tym roku.
 
Kula 9cm




Serduszka - Bliźniaki - chłopiec i dziewczynka, a na odwrocie aniołek







Trzy serduszka z różnymi motywami, na odwrocie kolor srebrny z kopkami zrobionymi perełkami






I moje kochane aniołki w dwóch rozmiarach obrazka i w różnokolorowych sukienkach.
Mały aniołek na biało z jednej strony


 i mały aniołek w żółtej z drugiej strony


A ty już bombka z aniołkami większych rozmiarów


i na odwrocie


Ten motyw bardzo mi się podobał, więc nie mogło go zabraknąć :o)





 
 
I tyle. Wiele mi jeszcze zostało. Kilka sprzedałam na jarmarku (jeśli dobrze kojarzę to jeden medalion, trzy serduszka i dwie duże 11cm). Kilka wzięła moja mama, gdy wczoraj "oddała" nam Tomka, który spędzał u niej weekend. I tak zostałam z bombkami... ucieszy się Tomek, bo jemu każda się podoba i każdą by chciał mieć :o)
 
Do jarmarku wielkanocnego trochę czasu... może mi  przejdzie, będzie ciepło i dzień dłuższy... kto wie...? nauczyłam się w życiu jednego - nigdy nie mów nigdy! :o)
 
Dziękuję, że jesteście
Mirella

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajki

Witajcie :o)
 
Jak ja doskonale potrafiłam przewidzieć początek dzisiejszego dnia... A zaczął się o 5:38, kiedy to Tomek oznajmił, że już się wyspał i chce wstać. Starałam się przekonać go, że jeszcze godzinkę pośpimy, w końcu jest sobota. Niestety o 6:15 żadne negocjacje nie przynosiły rezultatów.
No ale tu nie chodziło o to, że się wyspał, trzeba było sprawdzić co przyniósł Mikołaj :o)
A przyniósł to o czym "marzył od lat" (zwarzywszy na to, że ma dopiero 5 lat, to rzeczywiście jego marzenie spełniło się - po latach :o)) - zestaw klocków Lego City - wirolot. Powróciła jego miłość do maszyn latających. Nie wspomnę co chciałby od Gwiazdora, bo to już rozpusta w biały dzień.
I powiem Wam, że jeszcze nigdy tak szybko się nie ubierał, nawet sam poszedł do pokoju po ubrania, nigdy tak szybko nie zjadł śniadania... a wszystko po to by już o 6:58 usiąść przy stole i zacząć składać.
A ja? No cóż, czuję się jak potrącona przez tira, ale czemu się dziwić, skoro spałam zaledwie 5 godzin. Wiedziałam co mnie rano czeka i mogłam zapobiegawczo położyć się spać np. o 22:30, ale malowałam bombki - ostatnią chyba partię już w tym sezonie. I tak jakoś zeszło, że spać poszłam o 0:38.
Ranek jednak wykorzystałam twórczo, przygotowałam zdjęcia bombek, które obiecałam i teraz mogę Wam je zaprezentować.
 
 















To osobiście moja ulubiona :o)







Dwie kule 12cm







I moje ulubione aniołki. Cztery w sukienkach o różnych kolorach. Tył bombki jest w kolorze takim jak sukienki, czyli złoty, różowy, biały i błękitny. Całość posypana brokatem, co na zdjęciach kiepsko widać.
 




 
I jedna z dwóch bombek w stylu Vintage :o) (ta druga dopiero powstaję, zaprezentuję ją później)
 


 
I dobrnęłam do końca w tym poście :o). Za oknem mglisto, szaro i ponuro, na zegarze 8:45, a wrażenie ma się jakby było głębokie popołudnie...
 
Miłego, twórczego (pewnie też pracowitego) dnia Wam życzę, cieszcie się z prezentów jakie dostały Wasze dzieci, bo ich radość jest bezcenna :o)
 
Ściskam
Mirella