Członkowie

Obserwatorzy

wtorek, 10 lutego 2015

Co z tą krytyką??

Witajcie :o)

Od dawna przeglądam różne blogi w tematyce decoupage. Zaczynałam od bloga Asket, później zakochałam się wręcz, w pracach Marty, bardzo lubię Anię Korszewską i Mirellę Baniecką, piękne prace robi również Oxi, w chlebakach mistrzostwo - moim zdaniem - osiągnęła Basia a od niedawna śledzę też poczynania Basi Zernek.
Dla mnie wymienione osoby to doświadczone dekupażystki, których prace zasługują na uwagę, podziw i uznanie. Są na pewno bardziej doświadczone ode mnie i dlatego moim celem jest dorównanie im zarówno w pomysłowości jak i sposobie wykonania prac, wykończenia i końcowej prezentacji.
Zaglądam też na FB. Zapisałam się nawet do kilku grup tematycznych, ale tam poziom prezentowanych prac mocno odbiega od tego co można zobaczyć na blogach. I oczywiście nie mam tu na myśli prac pokazywanych przez wymienione wcześniej dziewczyny. Dlatego od kilku dni śledzę niektóre wątki w grupach, poruszane właśnie przez osoby doświadczone i biegłe w tej technice na temat prac, którymi jesteśmy zalewani przez osoby, które "początkują". Każda z nas kiedyś początkowała - sama czasami jeszcze tak się czuję, choć za kilka dni moja pierwsza praca będzie miała 4 urodziny, ale z tego co ostatnio czytałam - nie należy krytykować na początku. By nie zniechęcić, by nie podciąć skrzydeł, trzeba chwalić, chwalić i chwalić, by zachęcić do dalszej pracy. Ale jakiej pracy? Pełnej błędów i niedociągnięć? Dlaczego osoby, które się uczą, są tak negatywnie nastawione do krytyki? W jaki sposób chcą się nauczyć, jeśli nie wskaże się im błędów? Kiedy zaczynałam i walczyłam ze spękaniami dwuskładnikowymi, frustrowało mnie to, że mi nie wychodziło, że praca w niektórych miejscach była pomazana - nie wiedziałam co robię źle. Szukałam w sieci, na innych blogach - niczego nie mogłam znaleźć. Na FB jeszcze nie zaglądałam :( a szkoda, może czegoś bym się dowiedziała...
W końcu wpadłam na to co robię źle i dziś nie popełniam tego błędu. Ale zmarnowałam kilka prac i chociaż znajomi mówili mi - nie przejmuj się laik pomyśli, ze tak ma być - mi takie pocieszenia nie odpowiadały. Dopiero we wrześniu na Craft Party pod okiem Mirelli Banieckiej nauczyłam się przyklejać serwetki nie robiąc zmarszczek. Na początku wszystko było tak pomarszczone, że szkoda gadać, więc przerzuciłam się na wydruki i papier. Jak się cieszę teraz kiedy serwetka jest równa i wtapia się w tło. Ale czasami nawet nie pomagają nawet filmiki na Inspirello, które często są pokazane w przyspieszonym tempie.
Nie uważam się za znawcę tematu, nie chcę nikogo pouczać i krytykować. Swoją krytykę na dzień dzisiejszy zachowuję dla siebie. Pracę, która wydaje mi się banalna, brzydka lub kiczowata po prostu pomijam i nie przyglądam się jej dłużej.  Są osoby na FB, które szczególnie omijam, bo w ich pracach jest wszystko, a i tak niczego sobą nie reprezentują.
Smutne jest to, że te początkujące osoby zaczynają od preparatów kupowanych w sklepach budowlanych, słuchają podpowiedzi osób tak samo doświadczonych jak one i tworzy się taka wieża babel z prac, które są nijakie. W jednej z dyskusji ktoś napisał, że w rękodziele nie może być wszystko proste i równe - tak to tylko w Chinach robią. Przepraszam bardzo - ja dążę do tego, by ktoś chciał kupić moją - ręcznie robioną pracę - a nie poszedł do Pepco i kupił bubel z chińskiej fabryki za 5zł.
Piszę to wszystko dlatego, że chciałabym moje prace sprzedawać (kilka nawet mi się udało) może nie będę prowadzić szkoleń i nie będzie to źródło mojego utrzymania, ale chciałabym kiedyś być "rozpoznawalna" jak dziewczyny wymienione przeze mnie na początku tego posta. Nie bronię nikomu tego by robił to co lubi, ale jeśli nazywa to pasją, to niech podchodzi do tego z pasją i zaangażowaniem.
Pokazuję różne moje prace. Z  jednych jestem naprawdę dumna i wiem, że są dobrze zrobione. Ale są też takie, które nie do końca mnie satysfakcjonują. W komentarzach piszecie same superlatywy o każdej z nich, ale nie bójcie się krytykować, jeśli uważacie, że coś jest nie tak. Ja bardzo chętnie przyjmę każde szczere słowo, nie jestem z tych co obrażają się i chowają w kąt zdołowane nieprzychylnym słowem. Tylko dodajcie przy tym swoją uwagę, co według Was nie pasuje w tej pracy, co powinnam poprawić, a czego w ogóle się nie tykać, bo kompletnie to chrzanię :)
Kiedyś pamiętam Kejti skrytykował moje cieniowania. I chociaż słowo "skrytykowała" zabrzmiało tu może dość ostro (w porównaniu z tym w jakich słowach ujęła to Kejti) to mnie właśnie podbudowało to co napisał, bo była chyba pierwszą osobą, która wyraziła to, co ja czułam że schrzaniłam.
Myślę, że pisząc bloga chcemy się pochwalić, chcemy, by jak najwięcej osób oglądało to co robimy, ale też ja osobiście liczę na to, że czegoś się nauczę, czytając czyjeś blogi szukam wskazówek, porad, inspiracji. Ale też cieszę się, że mogę poznać ciekawe osoby, które mają coś do powiedzenia, które potrafią wyrazić siebie i które są otwarte na innych. Mi się udało poznać wirtualnie i osobiście kilka ciekawych osób - ale tylko dlatego, że są ambitne, próbują, poznają i uczą się wciąż czegoś nowego. Staram się im dorównać i mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze :)
 
Dziękuję za przeczytanie mojego posta, jeśli ktoś ma inne zdanie, niech nie boi się tego napisać. Myślę, że nikogo bezpośrednio nie obraziłam, może kogoś zachęciłam do głębszych studiów nad tą techniką.
Niech nasze hobby będzie prawdziwe, nie tylko udawane
 
Pozdrawiam
Mirella

14 komentarzy:

  1. Popieram Cię zdecydowanie. Ja też wolę szczerą krytykę, od nieszczerego komentarza typu,,Super", ,,cudo" etc. Wolę wiedzieć, gdzie popełniłam błąd, bo wszystkich technik tworzenia nie znamy? Chcemy się nauczyć czegoś innego, zrobimy coś fatalnie, a tu same pochwały? A jeśli już są same krytyki, bez słowa pokrzepienia, bez wskazówek ,,co zrobić" aby było lepiej - to już po prostu żenada. Po to jesteśmy, żeby się wspierać i pomagać sobie wzajemnie;) Fajnie, że poruszyłaś taki temat. Myślę, że nie tylko ja się tu wypowiem, ale większość podzieli moje zdanie. Pozdrawiam Cię serdecznie i nie załamuj się krytyką;) A zwłaszcza jakichś tam nieudaczników, którym wydaje się, że ,,pozjadali wszystkie rozumy";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, nikt nigdy wszystkiego umieć nie będzie. Ale przyznasz, że czasami prezentowane są prace, które mają na sobie wszystko, nie ważne - pasuje czy nie - brakuje im tylko "zasmażki" i tak jak Marta Kot na FB napisała wiele prac jest po prostu kiczowatych. Nie mam na myśli krytyki w słowach - co za beznadzieja itp. ale delikatne sugestie typu: ładniejsza byłaby ta praca bez czegoś tam, albo postaraj się nie robić tego czy tamtego.
      Często na zdjęciach nie widać, czy serwetka ma zmarszczki, albo czy są zacieki od lakieru, ale można coś zasugerować, coś podpowiedzieć. I założę się, że osoba sugerująca nie będzie miała nic złego na myśli. Gorzej jest utwierdzić w przekonaniu, że praca jest super, bo gdy znajdzie się, ktoś kto ją tak skrytykuję, że autorka porzuci deku do końca życia.

      Usuń
  2. Mirella jak będziesz w potrzebie to ja zawsze szczerze służą konstruktywną krytyką :)

    Problem tkwi nie "krytykowaniu"............w dzisiejszych czasach wskazanie błędu, zasugerowanie co jest nie tak jest, wszelka podpowiedź, porada jest odbierane niestety jako atak i krytyka.

    A wspomniane filmiki w necie to dobra rzecz, dużo pomysłów.......ale też bardzo dużo błędnych podpowiedzi jeżeli chodzi o sprawy techniczne.........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach ludzi w ogóle są jacyś nietykalni. Nie można skrytykować, zwrócić uwagi, bo od razu jest foch i obraza. Nawet w przedszkolu dziecko musi mieć zgodę rodzica na sprawdzenie np. czystości głowy. Za naszych czasów przychodziła pielęgniarka sprawdzała i nikt nikogo o zgodę nie pytał.
      Co do filmików w necie to kiedyś je oglądałam, ale w końcu sama doszłam do wniosku, że niejednokrotnie wprowadzają w błąd, uczą złych nawyków.

      A jeśli chodzi o krytykę... to uskrzydlił mnie Twój komentarz pod moją toaletką - bo wiem, że wypowiedziała się osoba, która zna się na rzeczy. Ale jeśli coś schrzanię to na pewno zapytam co :o) i poproszę o radę jak to naprawić.

      Usuń
  3. Szczerość to podstawa :) Ja Cię krytykować nie mam zamiaru bo na decu się nie znam. Gdybyś jednak robiła rzeczy nijakie to z pewnością by mnie tu nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie, bo doskonałe to może nie jest, ale staram się rozwijać, a nie kisić cały czas w tym samym miejscu :o)

      Usuń
  4. Ja popieram tez dopiero się uczę i lubie jak ktoś bardziej doświadczony coś podpowie, nie jestem mstrzem i nie wiem czy kiedykolwiek będę, widzę swoje błedy ale chcę się uczyć, tak jak Ty jeśli coś mi się nie podoba to raczej nic nie mówię bo nie znam się jeszcze na tyle by poprawaić innych ;) pozdrawiam i bardzo fajny post czasem warto coś takiego napisac i przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, uważam, że uczyć się należy od kogoś, kto cos już na ten temat wie. I to nie dlatego, że zrobił dwie skrzynki. Ja czytałam blog Asket i choć dziś może nie do końca odpowiada mi jej styl to wiele rzeczy się dowiedziałam. Kupiłam też jej film instruktażowy, w którym tłumaczy np. jakie narzędzia są potrzebne, jakie farby i dlaczego te a nie inne. Oglądałam prace Ani Korszewskiej i innych dziewczyn które to robią od lat - a na FB udzielają sobie rad osoby, które mogą się pochwalić krótkim stażem w deku, Które polecają farby i preparaty ze sklepów budowlanych... czy malują też pędzlami z budowlańca, czy kupują w sklepach z art. dla plastyków? Bo jest różnica i w jakości i w cenie. Dlaczego farba o ścian, a nie do deku? Może pędzel też do ścian? Ja rozumiem że ktoś o coś pyta, ale ja pytałam gdy już wyczerpałam wszystkie możliwe źródła, do których zaglądałam, a nie znalazłam odpowiedzi. Ale po drodze dowiedziałam się innych przydatnych rzeczy. A na FB czasami padają tak banalne pytania, że zastanawiam się skąd urwały się te osoby? Ja udzielam porad w tym co już znam, co wiem, że robię dobrze i czym mogę podzielić się z kimś, kto jeszcze tego nie wie. Nie wypowiadam się o tym o czym nie mam pojęcia.
      Cieszę się że mój post nie zniechęcił osób początkujących :o)

      Usuń
  5. Takie wpisy też są bardzo ważne, osobiście lubię szczery komentarz, odpowiadający temu co oglądam. Ja głębiej nie zajmuje się deku, lubię sobie czasami coś pomalować, poprzyklejać ale jest to forma prezentów dla dzieci lub rodziny, oczywiście staram się by praca była czysta, estetyczna i prosta w swojej formie. Jednak jak z każdą dziedziną naszych pasji czy hobby. wszystko wymaga nakładu finansowego. Moją podstawowa pasją jest szycie i też się non stop uczę, dokształcam, często pytam koleżanki czy jest coś nie tak, czy kolorystyka zła. Wydaje mi się że dla chcącego nic trudnego. Mam koleżanki, które kilka srok za jeden ogon ciągną i do każdej z pasji hand made się nie przykładają tylko udowadniają światu że wszystko potrafią zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz...kicz kiczem, ale najbardziej chyba dobijające jest jak chwali się coś, co ewidentnie jest kiepskie technicznie czyli tak jak się czasem zdarza na FB pod pracą z milionem zmarszczek i praktycznym brakiem lakieru komentarze, że super i cudowne. Bo gust gustem i dla każdego "poziom kiczu" jest inny, ale pewne rzeczy powinny być oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aiden masz racje - gust gustem, ale nawet na wspomnianym wcześniej Inspirello, kobieta, która w filmie instruktażowym mówi, że serwetki nie da się przykleić bez zmarszczek, to czego oczekiwać po pracach osób, które się na takich filmach "wychowały"? Przyznaję, że zanim zaczęłam oglądać te filmy czytałam co robić i jak robić - na blogach, na forum, i wszędzie zwracano uwagę na to, by nie było zmarszczek, więc przestałam oglądać filmy, na których zapewniano mnie, że to nic takiego pomarszczona serwetka. Uczyłam się klejenia bez zakładek, ale są osoby, które uważają, że skoro może być zmarszczka, to niech będzie. Naprawdę na FB odpisano mi, że "prosto i równo jest w chińskiej fabryce"

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100 %, sama jestem totalnym samoukiem i wszystko nauczyłam się od podstaw sama..kupowałam preparaty, próbowałam, sama wpadłam na kilka pomysłów jak użyć niektóre, co np. zrobić by spęknania wyszły fajniejsze,...Wiele moich prac wygrało blogowe wyzwania,konkursy, z czego jestem mega dumna....też udało mi się sprzedać wiele swoich prac, ale wśród rodziny,znajomych, znajomych -znajomych bo polecili...ale bardzo często,chyba za często (bo oststnio odeszłam na chwilę od decoupage a zajełam się filcowaniem na sucho ) słyszałam ,że moja praca jest za droga (od osób które mi nie znanych które mi np. e-mail z zapytaniem wysłały)....no cóż staram się nie powielać czyiś pomysłów, wymyślam dodatki, szukam nowych stale, preparaty kosztują ,samo drewno a tu ktoś wyskakuje że za herbaciarkę 4 komorową chce 20 max 30 zł....takie coś mnie zniechęca do dalszej pracy...zniechęcają mnie też komentarze ,że przecież takich osób jak ty Aneto jest wiele,całe mnóstwo kleją tylko te serwetki i chcą na tym zarabiać....no fakt ,nawet patrzać po wspomnianym przez Ciebie fb- teraz decoupgae to wręcz "plaga" bym powiedziała, a osób,które to kochają i robią z pasją nie jest tak dużo jakby się wydawało....Kiedyś byłam pooglądać prace decoupage na kiermaszu - tylko się utwierdziłam w przekonaniu ,że moje prace są "zrobione" z pasją i nie dziwię się,że inni nie chcą kupować od "rękodzielnika " (nie lubię tego słowa- wolę "człowieka z pasją") bo każdy sądzi,że to bubel taki jak wspomnine pepco przez Ciebie....Widziałam wiele, setki prac,które były tylko pomalowane na biało, przyklejona krzywo wycięta serwetka i lakier z budowlanego,które żółte aby palmy pozostawia po sobie...Dlatego osobiście decoupage traktuję jako hobby,coś co uwielbiam robić bo mnie odstresowuje,ale włąsnie dla rodziny i znajomuch ,bo wiem,że oni przynajmniej doceniają moją pracę,pomysł, zaangażownie...
    Sama też wolę słowa konstuktywnej krytyki, jakieś uwagi, niż słowa "super" i to wszystko. Ja czesto np. podglądając czyjeś prace piszę np. piękny motyw, czy spękania (u Ciebie napewno to pisałam :) ) bo wiem ,że często się one nie udają :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam…przeczytałam, przetrawiłam nosząc się z zamiarem odpisania na ten post prawie tydzień…pomyślałam „nie warto”, a potem „dlaczego nie?!”
    Jeżeli piszesz:
    „Pracę, która wydaje mi się banalna, brzydka lub kiczowata po prostu pomijam i nie przyglądam się jej dłużej”,
    To po co dodawać więcej…?

    Nie wiem ile trzeba mieć takiego nie odpartego samozaparcia, żeby poddać krytyce poniżej wymienioną „kobietę” i jednak tak się ZMUSIĆ do zaprezentowania na portalu tej „kobiety” swoich prac…
    Cytat:
    „…gust gustem, ale nawet na wspomnianym wcześniej Inspirello, kobieta, która w filmie instruktażowym mówi, że serwetki nie da się przykleić bez zmarszczek, to czego oczekiwać po pracach osób, które się na takich filmach "wychowały"? „

    Każdy czuje się upoważniony do krytykowania innych:
    „Smutne jest to, że te początkujące osoby zaczynają od preparatów kupowanych w sklepach budowlanych, słuchają podpowiedzi osób tak samo doświadczonych jak one i tworzy się taka wieża babel z prac, które są nijakie”
    „…polecają farby i preparaty ze sklepów budowlanych... czy malują też pędzlami z budowlańca, czy kupują w sklepach z art. dla plastyków? Bo jest różnica i w jakości i w cenie. Dlaczego farba o ścian, a nie do deku? Może pędzel też do ścian?”
    A nie czuje się upoważniony do uczucia empatii…

    Ja nie twierdzę, że kupowanie w „budowlankach” to idealne rozwiązanie dla tworzących, ale
    istnieje jeszcze taka opcja, że może ktoś BARDZO chce coś stworzyć, a po prostu go na to nie stać. Wszyscy, którzy siedzą w tym temacie – wiedzą jak drogie są profesjonalne preparaty do decoupage. Jeżeli można je czymś zastąpić, i komuś to pasuje, lub jest zmuszony przez swoją sytuację materialną, to jakie mamy prawo zabraniać?
    Czy jak matki nie stać na markowe ciuchy i laptopa dla dziecka, to ma zakaz posyłanie tego dziecka do szkoły?

    Pozdrawiam serdecznie…

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam farb, lakierów, szpachli, bejc ze sklepów budowlanych i nie uważam, żeby to jakoś nie sprzyjało powstawaniu ładnych prac :) Może szorstki pędzel z budowlanego do lakierowania, to już lekka przesada, ale naprawdę można znaleźć tańsze materiały zastępcze do tworzenia właśnie w budowlanym sklepie. Z resztą np. Leroy Merlin posiada dział, w którym są preparaty przeznaczone właśnie m.in. do tworzenia :)
    Jeśli chodzi o krytykę - to jest potrzebna, żeby się rozwijać, iść do przodu. Najlepiej jeśli jest to krytyka konstruktywna, ze wskazówką, jak robić żeby było lepiej.
    Chociaż są osoby, które powiedzą, że "tak właśnie miało być" - i tutaj pewnie wiele nie zdziałamy naszymi konstruktywnymi komentarzami ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jest mi szalenie miło, kiedy zostawiacie ślad po sobie. Wasze uwagi motywują mnie zawsze do dalszej pracy :o)