Obserwatorzy

wtorek, 25 listopada 2014

Bombki c.d

Witajcie :)
Święta coraz bliżej, a świadczy o tym nie pogoda za oknem, a częstotliwość pytać mojego dziecka o to kiedy przyjdzie Gwiazdor. My z Poznania a u nas jak wiadomo, nie ma świętego Mikołaja tylko Gwiazdor. I znowu pytanie; - dlaczego Gwiazdor?
A ponieważ mojej dziecko w tym tygodniu jest w domu, bo zachorowała, automatycznie spędzam z nim cały dzień i co chwilę dowiaduje się co on by chciał od Gwiazdora. Chyba muszę przyspieszyć produkcję moich bombek i sprzedać je wszystkie, by mieć za co te klocki kupić :)
A tak na poważnie, to dziś kolejna ich porcja.
















 

Korzystając, że mam wolne biegnę na produkcję - bombki czekają :)
Miłego dnia Wam życzę
Mirella 

niedziela, 23 listopada 2014

Bombki

Witajcie :o)
Moje tegoroczne bombki w pierwszej odsłonie :)
Dla mnie święta Bożego Narodzenia to zawsze czas powrotu do dzieciństwa, wszystko jest takie magiczne, proste i bajkowe i chyba dlatego moje motywy na bombkach są po prostu dziecięce. I tak powstały bombki z moim ulubionym misiem.












I jeszcze bombki z Eskimoskiem :o)






sobota, 15 listopada 2014

Zakładki

Dziś końcówka moich ostatnich prac. Dwie zakładki do książek. jedna z kotami, druga z różami. Na obu są spękania dwuskładnikowe, ale robione różnymi preparatami - a raczej preparatami z dwóch różnych firm.
Na zakładce różanej jest spękacz Daily Art. którego nie trzeba zmywać wodą, a na kociej zakładce jest dwuskładnikowiec firmy Maimeri, którego step 2 trzeba zmyć. Osobiście wolę spękacze Daily Art. Poza tym wychodzą - przynajmniej mi - ładniejsze spękania. Mam nadzieję, że na zdjęciach będą widoczne i będziecie mogli ocenić ich jakość.




 
Mam nadzieję, że następne będą już bombki, w końcu święta już prawie za miesiąc :o) Zapraszam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru
Mirella

piątek, 14 listopada 2014

Przypadkowy komplecik

Witajcie:)

Słoik zrobiłam jakiś czas temu, czekał na wykończenie, a ściślej mówiąc na wycieniowanie. Deseczkę pod kalendarz zrobiłam w sobotę. Wówczas odkryłam, że ma taki sam motyw jak słoik, więc słoik wykończyłam patyną do kompletu z deseczką i tak powstał przypadkowy komplecik.



Pozdrawiam Was cieplutko
Mirella

czwartek, 13 listopada 2014

Konewka

Cześć,
zrobiłam sobie dziś wagary... co prawda wolałabym siedzieć w pracy zamiast czuć się jak psie gówno po burzy... wybaczcie, ale tak właśnie dziś się czuje. Czasami dopada mnie taka niemoc, nieprzespana noc, tabletki przeciwbólowe i to te najsilniejsze i w lustrze osoba, której nie znam, bo wygląda jak zombi.
No ale mam siłę pokazać Wam dziś konewkę. Po wczorajszym chusteczniku który powstał w błyskawicznym tempie, konewka rodziła się w bólach. Najpierw stała stara i brzydka, patrzyłam na nią i zastanawiałam się co z nią zrobić, gdy w końcu wymyśliłam nie mogłam znaleźć motywu. W końcu go znalazłam. Miesiąc czekał na cieniowanie. No ale jak już go pocieniowałam to dalej poszło gładko, lakier i zdjęcie i tak dobrnęłam do końca.
 
 
Pozdrawiam
Mirella

środa, 12 listopada 2014

Chustecznik

Dziś chustecznik, który powstał w jeden dzień - to jak na mnie tempo ekspresowe :) Zanim coś zrobię, zawsze dobieram motyw, kolory, zastanawiam się tydzień, a w tym przypadku sięgnęłam po grafitową bejcę, pobieliłam ją i gdzieniegdzie przetarłam też brudnym różem, górę pomalowałam na biało, przykleiłam serwetkę, którą lekko pocieniowałam czarną patyną i wylakierowałam na mat.
 
I tak oto prezentuje się chustecznik
 
 
 
 
Pozdrawiam
Mirella

wtorek, 11 listopada 2014

Świąteczne świece

Witajcie,
 
dziś święto, więc postanowiłam pokazać Wam moje świąteczne świece.
Nie wiem jak Wy, ale ja kocham świeczki. Ich urok, nastrój jak tworzą i jeszcze w przypadku tych zapachowych aromat jaki dają, całkowicie potrafią zmienić wygląd domu czy tylko pokoju. Często mam zapaloną świeczkę, nawet jeśli jest to tylko tealight. Święta bez świeczek, to tak jakby zabrakło choinki, dlatego zrobiłam ich w tym roku kilka. I dziś je zaprezentuję.
 

 
 
 
 
 


 
 
To mój pierwszy świąteczny akcent w tym roku. Bombki czekają na sesję, inne na wykończenie, a jeszcze inne na to by je ozdobić :)
 
 
Przyjemności
Mirella

poniedziałek, 10 listopada 2014

Decoupage na tkaninie

Witajcie,
dziękuję, że do mnie zaglądacie, mimo, że ostatnio rzadziej pisałam. Jak zawsze powód mojej nieobecności jest taki sam - brak czasu. Mam za sobą trochę nerwowego okresu w pracy, chwilową niechęć do robienia czegokolwiek - bo ani decu mnie nie ciągnęło, ani haftować mi się nie chciało, ale długi weekend spędzam twórczo. Tomek u babci, więc mam trochę czasu dla siebie.
Robię bombki, ale one to moja pięta Achillesowa, tak jak w kuchni nie wychodzą mi sosy do mięs, tak w decu moje bombki są może poprawne, ale nie mają tej magii jaką oglądam u innych. I tak jak zaczynam być zadowolona z moich prac, widzę jakiś postęp, robię coraz mniej błędów i coraz więcej prac mnie satysfakcjonuje, tak bombki idą mi jak po grudzie. Pierwsze zdjęcia będę robić w najbliższych dniach. Ocenicie.
 
Dziś chciałam Wam jednak pokazać moje próby z decoupagem na tkaninie. Proste woreczki z motywem kwiatowym z serwetek. Transferu jeszcze nie próbowałam, ale zamierzam spróbować, mam nadzieję, że da lepszy efekt niż ten z serwetek.
Jakoś krytycznie ostatnio do wszystkiego podchodzę... może powinnam zrobić sobie mały urlop od prac ręcznych... chciałabym lepiej, robię wszystko według wskazówek, a i tak na koniec jestem rozczarowana.
Chyba poprzestanę na szkatułkach, tacach i klasycznych przedmiotach ozdabianych tą techniką.
 




 
Wykańczałam ostatnio kilka prac, więc zapraszam na kolejne prezentacje.
Miłego wieczoru i do następnego razu :o)
 
Pozdrawiam
Mirella

niedziela, 2 listopada 2014

Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce...

Zmiana czasu, jesienna pogoda, listopad w kalendarzu, nerwówka w pracy... wszystko to wyssało ze mnie całą ochotę do działania, entuzjazm, siły i zaangażowanie w cokolwiek.
Codziennie gdy rano dzwoni budzik myślę tylko o tym kiedy będę mogła z powrotem wrócić do łóżka.
Mam kilka zrobionych rzeczy, czekają na sesję zdjęciową, robię bombki od kilku dni, ale idzie mi jak po grudzie i nie jestem z nich tak zadowolona jak rok temu. Kompletnie nie mam do nich serca... dlaczego?
Czekam na propozycję diety od pani dietetyk u której byłam kilka dni temu. I to nie diety by schudnąć, bo z wagą nie mam problemów, ale zwątpiłam już w to, co mogę jeść, co jem i jak jem. Osoby zdrowe nie przypuszczają nawet jak wielkim problemem dla mnie czasami jest sposób odżywiania. Kiedyś, dawno temu, gdy miałam lat naście i się odchudzałam (czasami chyba zupełnie niepotrzebne, ale w świadomości nastolatki było to konieczne) odstępstwa od diety zawsze sobie rozgrzeszałam, bo mogłam. Teraz tak się nie da. Mam wiele rzeczy na indeksie i to czasem dołuje, bardzo dołuje. Gdy się odchudzasz i zjesz cukierka, to cóż - zrobi się kilka ćwiczeń więcej, albo nie zje się kolacji i jest dobrze. W moim przypadku, gdy zjem ciasteczko-delicję choruję pół dnia, choruję to dość łagodne określenie tego jak się czuję. Ale przynajmniej wiem dlaczego tak się czuję, jednak czasami zjem coś, co niby jest dla mnie ok, nie wyczytałam w składzie nic zakazanego i tak samo choruję. Tylko, że wtedy nie wiem dlaczego.
Mam nadzieję, że dieta nie będzie dla mnie uciążliwa, że to co w niej będzie kupię bez problemu i nie zbankrutuję. Już rozmowa z dietetykiem trochę mnie nakierowała, ale myślę, że dopiero szczegóły w jakiś sposób mnie ukierunkują i pomogą.
Pamiętam czasy, gdy w sklepach nic nie było, gdy kupowało się "na kartki", a później nawet przeżyłam czasy gdy z kasą było całkiem kiepsko i też nie wiele można było kupić. Teraz w sklepach jest wszystko, jest kasa - nie ma zdrowia.
 
To się wyżaliłam... ale mam nadzieję, że jakoś to będzie.
Następnym razem na pewno będzie o decoupage.
 
Pozdrawiam
Mirella