Członkowie

Obserwatorzy

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Coś do czegoś - czyli zmagania z sotille

Jakiś czas temu zrobiłam dla mamy chustecznik. Miał być z krackiem sotille, ale nie bardzo mi to wyszło. Pękania były małe, w niektórych miejscach słabo widoczne... a ponieważ była to kolejna praca na której mi nie wyszedł sotille szukałam w necie jakiejś instrukcji, wskazówki... prawie się załamałam, bo wszyscy pisali, że sotille jest wymagający, często nie wychodzi, że niektóre się nawet za to nie zabierają, bo się boją, aż w końcu trafiłam na wspaniałą instrukcję na stronach Decoupage Garden http://blog.decoupage-garden.com/2012/03/diy-krok-po-kroku-crackle-sottile.html
Wypróbowałam na kubku na długopisy, który dostała mama do kompletu z chustecznikiem.
Efekt już lepszy, ale najlepszy jak na razie wyszedł mi na bombce.
Poniżej zdjęcia dla porównań.





3 komentarze:

  1. co tu dużo mówić :)
    wszystko piękne jak zwykle :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście sotille jest wymagający i lubi stroić fochy, ale gdy już wyjdzie potrafi być piękny: ) pozdrawiam: )
    www.aiden-decou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mi miło, że kursik się przydaje :) Jak dla mnie na kubeczku na długopisy efekt jest śliczny, spękania się pięknie rozchodzą i zagęszczają ku krawędziom a sam wzór jest ładnie wyeksponowany przez delikatne, duże spęki - jakby człowiek chciał żeby specjalnie tak wyszło to by się nie udało :D Wielka brawa i cieszę się, że zabrałaś się do Sottila i takie fajne efekty wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jest mi szalenie miło, kiedy zostawiacie ślad po sobie. Wasze uwagi motywują mnie zawsze do dalszej pracy :o)