Członkowie

Obserwatorzy

poniedziałek, 8 września 2014

Radio słuchane nocą

Dziś nie o decoupage, a o tym jak spędziłam dzisiejszy wieczór.
Zapisałam się na Aqua Aerobic - super sprawa. Ogólnie ja nie jestem jakimś wytrawnym pływakiem, ale w wodzie jakoś sobie radzę. Dlaczego aqua aerobic? bo chciało mi się wrócić do dawnej aktywności, jeszcze 7 lat temu ćwiczyłam 6x w tygodniu po 1,5 godziny. Później względy zdrowotne mnie spowolniły, a nawet uniemożliwiły ruch. Potem była ciąża i rodzinne obowiązki. Bo choć nie czuję się matką polką, która poświęci się bez reszty dziecku i ognisku domowemu, to w moim domu niestety bez mamy nic się nie odbędzie. Mama pomaga szukać zaginionego klocka, mama robi soczek, mama czyta książkę, mama chodzi z dzieckiem umyć rączki, mama podpowiada tacie gdzie są jakie naczynia w kuchni, trzyma deskę, gdy trzeba ją nawiercić lub poddać innej obróbce, mama pamięta o wszystkim, planuje wszystko i mama JEST ZAWSZE. Nikt nie wyobraża sobie, że mama mogłaby nagle wyjść, zniknąć, wrócić za dwie godziny.... jak to? a bajki na dobranoc, a ząbki? tata - nie, bo tata nie umie czytać... dziwne, bo  w internecie czyta wszystko.
No ale odbiegłam trochę od tematu.
Wiecie, to nie tak, że ja nie wychodzę, bo wychodzę - czasami na kawę z koleżanką (ostatnią w grudniu 2013r.), teraz będę wychodzić regularnie - w każdy poniedziałek.
Zajęcia na basenie były super!! Mam nadzieję, że jutro ruszę nogą i ręką :) Ale podobała mi się nawet sama jazda na basen z mojej wsi, przez trzy inne do Lubonia. Robiło się szaro, na drogach mało samochodów i ja z moją muzyką :) Wieczorem w radio nie serwują tej sieczki, która nas zalewa w ciągu dnia, gdy siedzimy w pracy. Wówczas to jesteśmy narażeni na słuchanie jednej piosenki trzy razy w ciągu ośmiu godzin. Nawet jeśli jest to całkiem ładna, miła dla ucha piosenka, to po kilku dniach już jej nie lubię. Zupełnie jak "My heart will go on" Celine Dion. Emitowano ją tak często i wszędzie, że po tygodniu miałam dość - dźwięki tej piosenki zalewały nas jak woda pokłady Titanica.
Teraz wieczorem, kompletnie zrelaksowana wracałam do domu kołysana klimatyczną muzą płynącą z głośników. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo potrzebuję takiej odskoczni. Od pięciu lat zawsze na wysokich obrotach, zawsze dla kogoś, rzadko kiedy dla siebie... Mam teraz energię na cały tydzień.
A po powrocie do domu wszystko było na swoim miejscu, dziecko spało, tata ubawiony zachowaniem dziecka. Nie wydarzyło się nic strasznego, czyli będę mogła powiedzieć - lubię poniedziałki :)
 
A na zakończenie mojego hura - optymistycznego posta chciałabym Wam przedstawić jeden z moich ostatnio (no w sumie nie takie ostatnio) bardzo lubianych zespołów - Sunrise Avenue - i jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie piosenek


Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo optymistycznie
 
Mirella

3 komentarze:

  1. Czyli nie tylko ja nie śpię w nocy:-), to bardzo dobrze, że pomyślałaś o sobie, bo czasem trzeba zrobić coś dla siebie tak dla ,,higieny duszy'', to chyba jakieś postanowienie pourodzinowe jest, tak?! Świetnie, że jesteś szczęśliwa, pozdrawiam Cię cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i bardzo dobra decyzja! Każdy potrzebuje chwili dla siebie, żeby być szczęśliwą mamą i żoną - bardzo dobra decyzja. A Ty sama mogłaś się przekonać, że panowie bez Ciebie świetnie sobie radzą :) Teraz na początek jeszcze raz na miesiąc weekendowe spotkanie ze znajomymi :))) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra decyzja. Każdy musi się oderwać choć na trochę od domowej rutyny. Ja też ostatnio kupiłam sobie i siostrze karnet na Zombę i choć średnio nam to wychodzi zaczęłyśmy trenować. Fajnie się człowiek czuje jak się tak zrelaksuje daleko od domu:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jest mi szalenie miło, kiedy zostawiacie ślad po sobie. Wasze uwagi motywują mnie zawsze do dalszej pracy :o)